Ludzie (szczególnie mężczyźni) są dziś masowo diagnozowani jako „leniwi”, „niewydajni”, „niezaangażowani”, „niemotywowani”.
A prawda jest taka, że wielu z nich po prostu przestało wierzyć, że to wszystko ma jakikolwiek sens.
Pracują, ale nie widzą efektów.
Uczą się, ale nie czują, że mają miejsce w systemie.
Starają się, ale ciągle słyszą, że „mogliby bardziej”.I w końcu zaczynają pytać:
Po co? Dla kogo? Za jaką cenę?
To nie jest depresja.
To jest świadomość, która nie pasuje do świata.
I teraz pytanie nie brzmi: „Jak się zmotywować?”
Tylko:
Jak przestać żyć w świecie, który Cię nie rozpoznaje i nie oszaleć?
Więc co robić?
Nie udawać, że wszystko gra.
Nie „wracać do siebie”, jeśli już nie wiesz, kim jesteś.
Nie szukać szybkiej zmiany, tylko zacząć od zatrzymania się.
Bo może nie chodzi o to, żeby coś robić.
Tylko żeby wreszcie przestać robić to, co Cię niszczy.
Nie zaczynaj od celów.
Nie zaczynaj od planu.
Zacznij od zadań, które nie wymagają udawania.
- Wstań bez presji.
- Zjedz coś, nie oceniając siebie.
- Wycisz powiadomienia.
- Nie musisz być produktywny. Masz być obecny.
- Zrób jedną rzecz, która nie jest dla zysku, tylko dla oddechu.
Nie chodzi o powrót do motywacji.
Chodzi o odzyskanie poczucia, że jeszcze coś w Tobie jest Twoje.
I kiedy to złapiesz, nawet przez minutę dziennie
to już nie jesteś rozczarowany.
Jesteś w drodze.
Nie błyszczysz.
Nie wygrywasz.
Ale jesteś.
A to więcej, niż większość ludzi ma od lat.